Zawsze chciałam podróżować po dalekim świecie. Może kiedyś spełnię moje marzenia... Na razie jestem geografem teoretycznym , chcę zdobywać wiedzę i dzielić się nią z wami. Zapraszam do lektury mojego bloga!
wtorek, 31 lipca 2012
Pojawienie się pierwszych zwiastunów a potem filmu w kinach: MADAGASKAR wywołało pewną sensację. DreamWorks, wytwórnia filmowa, której "dzieckiem" jest m.im. Shrek i jego kolejne części, Kung fu Panda i Madagaskar 1 i 2 zawsze ma fajne moim zdaniem filmy... Więc widząc na stronach WWW reklamy zapraszające do kin i napisy MADAGASKAR, MADAGASKAR, MADAGASKAR, postanowiłam, tak jako geograf czegoś się dowiedzieć o tej wyspie. Coś już wiem, ale niedokładnie. Zapraszam więc do lektury!
poniedziałek, 30 lipca 2012

Julka w pierwszej chwili nie wiedziała co powiedzieć. Na szczęście nauczycielka nie czekała na jej reakcję, tylko oznajmiła, że w Warszawie odbędzie się dekoracja zwycięzców, już w przyszłym miesiącu, 21 czerwca w środę, a dla zwycięzcy przewidziano w wakacje dwutygodniowy wyjazd do Paryża dla trzech osób oraz nagrodę pieniężną.

- To świetnie – powiedziała dziewczyna, po czym dodała: - Naprawdę. – spuściła głowę i wyszła z klasy. Nauczycielka nie wiedziała, co myśleć, i coraz częściej zastanawiała się, czy Julia nie jest najdziwniejszą uczennicą, jaką poznała w całej karierze. Wygrała wycieczkę do Paryża, ma pierwsze miejsce w Polsce, a komentuje to słowami: Świetnie. Naprawdę. Co jest tego powodem?

 Pani Korzeniowska nie wiedziała jaki jest powód takiego zachowania dziewczyny. A to znane nam już skąd nikąd koleżanki sprawiały, że nawet przy takim sukcesie myślała tylko o złych stronach sytuacji. Już oczami swojej wybujałej wyobraźni widziała, jak będą jej zazdrościć i jak będzie wtedy wyglądało jej życie. Wiedziała, że na jednym obraźliwym  liściku się nie skończy… Przecież takie docinki ze strony Natalii, Zuzy i Patrycji nie były w jej życiu zjawiskiem rzadkim. Paczka Natalii miała dziwną obsesję dokuczania Julce. Najdziwniejsze było, że Julka próbowała nawet się z nimi zaprzyjaźnić, witała się z nimi i nie zamierzała im nigdy dokuczyć. Nie obgadywała żadnej z nich, nie przezywała i nie robiła minek w stylu „cos tu śmierdzi” choć umiałaby taką zrobić, bo marzyła o zostaniu aktorką. Nie taką gwiazdą telewizyjną, za jaką uważała się Penelope, tylko prawdziwą artystką grającą w teatrze.

 Julka szła w kierunku domu wolnym krokiem. Po drodze wstąpiła do biblioteki, potem do cukierni na „coś na poprawę humoru”. Jadła właśnie czekoladową babeczkę z lukrem, gdy w małym telewizorku na wiszącej półce zobaczyła wiadomości, a tam… informację o swoim zwycięstwie. Dziewczyna omal się nie udławiła babeczką. Była w ogólnokrajowej telewizji nie jako osoba na trybunach, lecz jako jednostka najważniejsza!

  Pokazano krótki filmik z sali konkursowej w trakcie pisania. Były tam różne dziewczyny,  wystrojone specjalnie na przyjazd telewizji w krótkie spódniczki, białe koszulki z głębokim dekoltem, z wymyślnymi fryzurami. A w samym kącie siedziała dziewczynka w dwóch kucykach, spódniczce za kolano i wełnianym szarym sweterku. Była to Julia Mrożek. Zwyciężczyni. 

  Właśnie na ekranie pokazała się  ruda prezenterka.

„Julia Mrożek zdobyła pierwsze miejsce bezapelacyjnie, na 150 punktów straciła tylko 5, co dało jej około 96,5% i aż dziesięcioprocentową przewagę nad kolejnym uczestnikiem, Markiem Nowak, który uzyskał 86,6%...” .

  To jej już nie interesowało.

  Czyli teraz już cała Polska wie, że wygrała. Zastanowiła się, co z tego wyniknie. Szybko dojadła babeczkę i wybiegła z lokalu. Chciała jak najprędzej znaleźć się w domu.  



czwartek, 26 lipca 2012

Ale co właściwie wydarzyło się dzisiaj w szkole? Hm. Działo się wiele. Natalia przez cały dzień, gdy tylko Julka przechodziła obok niej, robiła miny, jakby poczuła jakiś brzydki zapach. Julka nie dawała się sprowokować.

 Na matematyce Natalia nie wytrzymała, i licząc, że Julka dostanie uwagę, wysłała do niej  karteczkę:

„WIESZ, KIM JESTEŚ, SKORO JESTEŚ TAKA GENIALNA?”

Julka popatrzyła na Natalię śmiejącą się cicho razem z jej paczką. Cokolwiek napisze, to i tak odpiszą jej  coś, co nie będzie miłe. No i jeszcze: Natalia jak nikt umiała przesyłać liściki. Na każdej matematyce wiele osób wpadało, liściki zostawały na głos odczytywane a autorzy otrzymywali solidną uwagę do dziennika. Matematyczka, pani Korzeniowska, była uczulona na tego typu wiadomości. Ale żadnego liściku Natalii nikt nigdy nie usłyszał na głos i cała klasa o tym wiedziała – nikt nie mógł się z nią równać, czasem nawet płacili jej za dyskretne przesłanie liściku. Najwięcej płacili za liścik na matematyce, była to cała czekolada, na języku polskim na przykład otrzymywała tylko jedną gumę do żucia.

 Tak czy inaczej była to chyba jedyna rzecz, w której  była dobra.

 Julka nie odpisała więc nic. Wstała i zapytała nauczycielkę:

- Proszę pani, czy mogę oddać Natalii kartkę? – matematyczka zdziwiła się, ale pozwoliła. Julka podeszła do Natalii i ceremonialnym gestem wręczyła wściekłej dziewczynie to, co do niej należało.

 Natalii to nie zniechęciło. Po chwili Julka otrzymała ponownie ten sam liścik, ale przybyło na nim jeszcze jedno zdanie:

„ŚMIERDZĄCYM *** NIC NIE WARTYM ***!!”  . Oczywiście, zamiast gwiazdek było tam słowo nadające się do cenzury. Julka nie wiedziała co o tym myśleć. Wpatrywała się w karteczkę i nie zauważyła, że nauczycielka woła ją do biurka.

- Julia? Co robisz? – zapytała w końcu, stając za nią.

- Yyy? – Julka nie wiedziała, co odpowiedzieć. Spojrzała kątem oka na Natalię, która właśnie teraz przybijała piątkę z Zuzką. O, nie, pomyślała. Nie dam im tej satysfakcji. Szybko wymyśliła logiczną odpowiedź.

– Proszę pani, właśnie dostałam taką wiadomość… hm, chyba od Natalii. Jeśli się nie mylę, jest to ta sama karteczka, którą przed chwilą jej oddałam. Może zechce pani na nią rzucić okiem?- zapytała i podała nauczycielce karteczkę, nie czekając na odpowiedź. Matematyczka przeczytała wszystko chyba pięć razy, i najwyraźniej nie mogła uwierzyć w to, co przeczytała, bo za każdym razem wybałuszała oczy ze zdumienia coraz bardziej.   

- Natalio, podejdź tu. A wy zróbcie ćwiczenia do 155. Zaraz wracam – i razem z Natalią wyszła z klasy.

  Klasa natychmiast zaczęła dyskutować. Uczniom nasuwały się coraz dziwniejsze pomysły. Wszyscy wiedzieli, że poszła do dyrektora. Wszyscy wiedzieli też, że na pewno nie wyrzucą Natalii ze szkoły, bo jej ojciec jest sponsorem szkoły, bogatym biznesmenem, i tylko dzięki jego pieniądzom szkoła kwitnie. Więc co jej zrobią? Chyba najwyżej tylko upomną.

 Po piętnastu minutach pani Korzeniowska i Natalia wróciły do klasy. Idąc do swojej ławki dziewczyna  przesyłała Julii zawistne spojrzenia, ale ta nawet ich nie widziała, bo rozwiązywała wtedy zadanie numer 156.

- Julio, czy możesz tutaj podejść? – zapytała nauczycielka. Julia podeszła do biurka, ale w tym momencie zadzwonił dzwonek. – No, cóż. Idźcie na przerwę. – powiedziała do klasy, po czym zwróciła się do Julki. – Pamiętasz ten konkurs matematyczny, ogólnopolski? Ten bardzo trudny,  z którego doszłaś do finału, i który mówiłaś, że dobrze ci poszedł…

- Tak, a o co chodzi? – Julka nie wiedziała, o co może chodzić nauczycielce. Dziewczyna uwielbiała skromną i cichą nauczycielkę. To ona zapaliła w niej światełko i przygotowała do tego trudnego konkursu. Poświęcała Julii  każdą swoją wolną chwilę.    

- Napisałaś ten finał rzeczywiście wspaniale! Moja droga, gratuluję, naprawdę. Zajęłaś pierwsze miejsce w całej Polsce! 



poniedziałek, 23 lipca 2012

Zachęcam wszystkich do przeczytania mojej opowieści. Nie jest jeszcze skończona, imiona zostały zmienione ale podobieństwo do niektórych ZNANYCH mi osób jest celowe. Proszę o opinie!!

Będę to publikować po kawałku, żeby was nie zanudzać.

 


WSTĘP

- Ja już nie wytrzymam – chlipała Julka, tuląc się do mamy – Kiedy to się skończy? – to już nie pierwszy raz dziewczyna wracała ze szkoły roztrzęsiona. Nigdy nie miała problemów w nauce, przeciwnie, szło jej wspaniale -  z wszystkich przedmiotów była najlepsza. Jej problemem były koleżanki w klasie.

- Słonko, nie są warte twojej uwagi, zainteresowania… nie przejmuj się nimi! – pocieszała ją mama – Zresztą,  za dwa miesiące wakacje!

- Bomba. Naprawdę. Tyle że po wakacjach idę do gimnazjum i zacznie się od nowa.

- W takim razie idź do lepszego gimnazjum, do Krakowa…

- Ale mamo – jęknęła Julka – Musiałabym codziennie jeździć, płacić za dojazd… to są koszty! No i tu jest wygodniej, bo mam podstawówkę i gimnazjum w jednym budynku, niestety, w naszej wsi nie ma innej szkoły, więc…

- Jak chcesz. Ale wiedz, że chociaż nie wiedzie się nam najlepiej, to pieniądze na twoją edukację zawsze się znajdą.

 


Z pamiętnika Julki

 

Kochana mama. Fakt, nie wiedzie się nam najlepiej. Mama nie może znaleźć stałej pracy, a tata… cóż, olał nas, zostawił dla jakiejś hollywoodzkiej gwiazdeczki, zwykle ubranej w króciutką mini, czerwone kozaczki i z włosami do pasa, no i jak na hollywoodzką gwiazdkę przystoi, ma masę kasy za jakieś filmy, choć ja jej nigdy nie widziałam w żadnym filmie. Penelope mówi, że to temu, że mam lichej klasy telewizję, bo ją puszczają tylko na kanałach ekskluzywnych, to samo z kinem, a na płytę z jej DVD mnie nie stać. Tak mi powiedziała, prosto w twarz! Hm, czyli jak chodzi o gazety, to też jest tylko w ekskluzywnych? Myślę, że ona dostała w spadku tę fortunę a mi tu teraz bajeczki wciska. Nie ze mną te numery! 

W szkole, hm, mogłoby być lepiej, niż jest. Nie wiem, dlaczego Natalia mnie nie lubi. Nic jej nie mówię niemiłego, ale ona po prostu ma jakąś dziwną pasję dokuczania mi. Teraz, gdy ona musi poprawiać jedynki ze sprawdzianów, ja „siedzę i nic nie robię” jej zdaniem. Cóż, chyba coś robię, będę miała na koniec roku prawdopodobnie sześć ocen celujących i żadnej oceny niższej niż piątka. 

I JAK WAM SIĘ PODOBA???!!

sobota, 21 lipca 2012
Odkąd przestałam obgryzać paznokcie, zainteresowałam się lakierami i innymi takimi do paznokci. Nawet znalazłam historię lakieru! Z braku czasu wkleję wam ją tutaj w całości. Od masy z wosku pszczelego i żelatyny ze Starożytnych Chin poprzez kolorowe, czerwone, z odchodów owadów u Kleopatry do kolorowych współczesnych
piątek, 06 lipca 2012
Pamiętam doskonale tę książkę RYCERZ SZAŁAWIŁA, a w niej nie tylko wiersz o rycerzu, ale i o moich kochanych krasnoludkach. Wymowne ilustracje i wspaniałe rymy jakże znanego dziecięcego poety wszech czasów: Jana Brzechwy. Każdy na pewno czytał jakieś jego wiersze. A jak nie,to ma okazję właśnie teraz to nadrobić...
wtorek, 03 lipca 2012

Wszystkim życzę miłych wakacji i otwieram sezon wakacyjnych szaleństw!

wakacje

Rety, jak ja dawno nic nie pisałam. Ostatni wpis był 19 czerwca, a jest 3 lipca? Pytajnik dlatego, że jak nie używam planu lekcji i nie piszę codziennie daty przy lekcji to się mylę ;)

Czyli jutro STANY ZJEDNOCZONE obchodzą Dzień Niepodległości. Im to dobrze, bo mają ten dzień w lecie. Uczyliśmy się, że mają grilla, imprezy i szaleją z flagami jak my przed Euro 2012. No i mają piękną pogodę...

Czytam teraz książkę, którą dostałam za wzorowe wyniki w nauce - W 80 DNI DOOKOŁA ŚWIATA. Fajna, i mam już opracowaną trasę jego (znaczy Phileasa Fogga) podróży. Ale bez mapy się nie da przeczytać TAKIEJ  książki. 

Aha, i Phileas Fogg wspomniał w książce, że W NOWEJ ZELANDII OWIEC JEST 20x WIĘCEJ NIŻ LUDNOŚCI.

Hm, kraje Oceanii słyną właśnie z hodowli owiec.

trwa inicjalizacja, prosze czekac, forum medyczne kody rabatowe


Dodatki na bloga